Jakoś brak nastroju walentynkowego w tym roku, nie mamy coś ochoty na nabiał ani na mięso, więc poszłam w kierunku rybnym :)
Małe kanapeczki z łososiem w ziołach prowansalskich albo z tatarem z mintaja a'la łosoś przybrane czarnymi oliwkami i pietruszką zieloną.
I to wszystko.
Niby mało, ale jednak nam wystarczyło. A zniknęło w oka mgnieniu.
Patrząc na te Twoje dzisiejsze co nieco poczułem jak mi ślinka ściekła z ust na blat biurka! Bardzo apetycznie to wygląda! A smak już sobie wyobraziłem! A tu żadnej ryby w zasięgu wzroku;( Jutro coś zorganizuję:)))
OdpowiedzUsuńchętnie bym skubneła taka jedna ...;)
OdpowiedzUsuńzapraszam do zrobienia! szybko, łatwo, bez boleśnie a smacznie :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!