poniedziałek, 26 lipca 2010

Ciasteczka dla Ani z nutką pomarańczy


Pyszne, coś mi świta, że jako dziecko babcia mi podobne robiła... Uwielbiam jeść je popijając mlekiem.

Co potrzeba?
pół kostki masła
szklanka cukru (ilość według uznania, dla mnie ilość akuratna)
1/2 szklanki kakao
8 łyżek mleka
2,5 szklanki płatków owsianych (ilość też umowna, musicie zobaczyć w czasie robienia, czy masa jest zwarta)
trochę skórki pomarańczowej
ewentualnie pare kropli aromatu pomarańczowego

Jak przygotować?
wszystkie składniki (oprócz płatków i skórki), wrzucamy do rondelka i rozpuszczamy, cały czas mieszając. Gdy składniki połączą się i wszystko jest płynne, dorzucamy płatki owsiane i skórkę pomarańczową. Mieszamy dokładnie, chwilę trzymamy na ogniu, najlepiej bez przerwy mieszając.

A potem nakładamy małe kopczyki łyżeczką np. na papier do pieczenia i pozostawiamy do zastygnięcia. Nie pieczemy! Gęstość masy musi być taka, by kopczyki były zwarte i nic się nie rozpływało.

mniaaaaam!

sobota, 3 lipca 2010

nietypowa, krucha pizza


Ostatnio na wielu blogach pojawia się pizza, więc i w końcu do mnie dotarł jej zapach. Postanowiłam zrobić taką, na której będą te rzeczy, które lubię najbardziej. Czyli:cebula, anchois, oliwki, bekon i ser.

Nie miałam akurat pod ręką żadnych prawdziwych i mniej prawdziwych pomidorów, więc za podkład posłużył mi najzwyklejszy ketczup.

Natomiast ciasto...

Ciasto to inna bajka...

Zrobiłam nietypowe, wg przepisu z książki "Gotujmy razem. Kulinarna Toskania". Spód wyszedł kruchy i może średnio pasuje jednak do pizzy (jak dla mnie), ale na pewno idealnie będzie smakować z owocami :)

A, że przepis bardzo łatwy, zagniata się o wiele lepiej niż tradycyjne kruche, później pięknie się rozwałkowuje, polcam go np do tart owocowych :)

Co potrzeba?
2 szklanki mąki
1 srednie jajko
1/2 łyżeczki soli
5 łyżek maślanki
1/3 szklanki schłodzonego masła

Jak przygotować? (cytuję za ww pozycją)
Do miski przesiej mąkę. Dodaj pozostałe składniki ciasta i wymieszaj miksując na niskich obrotach, aż dobrze się połączą. Zwiększ na chwilę obroty, po czym wyrabiaj ręką, aż masa będzie gładka i elastyczna. Ciasto wstaw do lodówki na 30 minut.

Później rozwałkować, na blachę, na ciasto składniki i piec do lekkiego zrumienienia :)

piątek, 25 czerwca 2010

z kartki kalendarza - duńska zupa z porów


Lubię zrywać kartki z kalendarza, bo zawsze jest jakiś element niespodzianki - co będzie po drugiej stronie? Bardzo rzadko korzystam z przepisów tam zamieszczanych, ale ten przyciągnął moją uwagę.

Gdy gotowałam tą zupę, wracała nocująca u mnie w domu Amerykanka, mieszkająca i zakochana w Hiszpanii. Wpada i mówi - tak, tak, to u Ciebie tak pachnie! Już po wyjściu z windy poczułam i zrobiłam się głodna!

Bo pachnie bardzo apetycznie i szybko znika z talerza.

Proporcje podaje wg przepisu oryginlanego, mnie wyszło ok 3-4 litrów zupy. Do niej dodałam zacierkę, chociaż każdy makaron by pasował.

Co potrzeba?

3-4 pory
2 cebule
4 łyżki masła
1l bulionu z koastki albo woda
1 bardzo gruby plaster szynki
250g łagodnego serka topionego (typu złoty ementaler)
ewentualnie 0,5 szklanki gęstej śmietany - nie dodałam, dla mnie było już wystarczająco "kremowe"
sól, pieprz
ok. 6 łyżek startego żółtego sera.

Jak przygotować?
W dużym garnku rozgrzewamy masło. Pory myjemy; białe i jasnozielone części kroimy na plastry i szklimy na mśle wraz z posiekana cebulą. Po upływie kilku minut zalewamy pory wrzącym bulionem albo wrzącą wodą, dodajemy sól i pieprz.Gotujemy pod przykryciem około 20 minut, następnie dorzucamy serek topiony i mieszamy aż do rozpuszczenia. Następnie możemy wlć śmietanę. Wsypujemy pokrojoą w kostkę syznkę i zdejmujemy z ognia.

Na talerzu posypujemy serem, ja dodałam tez pietruszkę i dla smaku i dla ożywienia koloru.

czwartek, 10 czerwca 2010

roladki z kurczaka



Dawno kurczaka w żadnej postaci nie jadłam, więc w końcu się na niego skusiłam. W gazetce Przepisy Czytelników" uśmiechnęły się do mnie "Piersi z kurczaka z farszem serowo-ziołowym".

Tak mi się spodobał, że nawet nie dokonałam zmian w przepisie, natomiast teraz z przyjemnością jem te roladki pokrojone w plasterki i ułożone na chlebie - jako wędlina :)

Farszu wyszło mi więcej, niż zużyłam, z czego bardzo się ucieszyłam, bo zrobiłam z nim grzanki :)

Aha, a jednak coś zmieniłam. Nie bawiłam się w nacinanie kieszonek, tylko pokroilam piersi na cienki kotlety, które jeszcze trochę rozbiłam - ale uważając, by w mięsie nie zrobiła się dziura! i zawijałam je wraz z farszem tak jak zrazy. Umocniłam je zamiast wykałaczką, to nitką.

Co potrzeba?

4 połówki piersi kurczaka
10 dkg sera żółtego - wg przepisu tylżyckiego, ja miałam Liliputa. Ilość - na oko.
kilka pieczarek
młody por
2-3 zabki czosnku
pączek natki pietruszki
pół łyżeczki estragonu
jajko
mąka i bułka tarta do panierowania
pieprz
sól
olej do smażenia

Jak przygotować?

o mięsie już napisałam, dodam tylko, że nacieramy go solą, pieprzem, estragonem i czosnkiem. Farsz robimy tak:
drobniutko kroimy pieczarki i por, podsmażamy na maśle. Następnie mieszkamy z serem, posiekaną pietruszką, doprawiamy solą i pieprzem.

Nakładamy farsz na mięso, zwijamy, boki zawinełam do środka podczas obwiązywania nitką, by ser nie wyciekł.

Teraz obtaczamy w kolejnych składnikach w następującej kolejności:
1. mąka
2. rozbełtane jajko z małą ilością wody
3. bułka tarta

Smażymy na tłuszczu, aż się bułeczka zrumieni.

poniedziałek, 24 maja 2010

cóż poradzę, że szpinak lubię?

Szpinak zapiekany z pieczarkami

Sam szpinak i pieczarki, jeszcze bez śmietany i jajka.


tu po wyjęciu z piekarnika.



Przepis z "Warzywa w Twoim domu"Christel Rosenfeld

Mój luby, co szpinakiem pluje na odległość, nawet zjadł ze smakiem. Tak samo zresztą, jak zapiekankę, zrobioną przez moją koleżankę. Może mu się gusta smakowe zmieniają?

Ale do rzeczy :)Podam Wam ilości wg przepisu z książki. Ja robiłam wszystko na oko, bo miałam ograniczone ilości składników.

co potrzeba
1kg szpinaku
300g pieczarek
3 pokrojone w drobną kostkę ząbki czosnku
3 łyżki masła
2 łyżki oleju słonecnzikowego
200 ml śmietany
2 żółtka (ja użyłam całych jajek)
świeżo starta gałka muszkatułowa
sok z 1 cytrny
sól i pieprz

jak przygotować
Szpinak umyć, odciąć grube łodygi i chwilę dusić na oleju. Wyłożyć na sito, aby dobrze obciekł a następnie wycisnąć pozostałą wodę. Grzyby oczyścić, nie myć i pokroić w plasterki. Na patelni rozgrzać 3 łyżki masła i smażyć na nim czosnek na złoty kolor. Dodać grzyby, sok z cytryny, dusić do odparowania wody. Następnie śmietanę roztrzepać z żółtkami (ja roztrzepałam całe jajka) i doprawić solą, pieprzem i gałką. Formę do zapiekania wysmarować tłuszczem, wyłożyć szpinak wymieszany z pieczarkami i zalać śmietaną. Na wierzchu wyłożyć kawałeczki masła. Krótko zrumienić w piekarniku nagrzanym do 250 stopni.

Zamiast w jednej formie, zrobiłam w dwóch małych, tak, że wyszła dla każdego jedna porcja, która była dodatkiem do głównego dania. Smak i wygląd, jak dla mnie kwalifikuje się do podania na małe przyjęcie, jako przystawka :)

poniedziałek, 17 maja 2010

ciasto budyniowo-morelowe.



Na początku spieszę podkreślić, że przepis zaczerpnęłam ze smakowitego bloga Moje Wypieki . Zajrzyjcie tam, a gwarantuję, że ślinka będzie cieknąć w wielkich ilościach!

Ogólnie w dziedzinie pieczenia nie czuję się najlepiej, ale twardo próbuję.

Gdy zobaczyłam TEN przepis nie mogłam się oprzeć. Niestety wykupili mi akurat rabarbar ze sklepu, ale byłam już tak zdeterminowana, że zakupiłam morele w puszce.

Ciasto wyszło pyyyyszne, mam nadzieję, że właścicielka bloga, nie będzie mieć nic przeciwko, że jej przepis skopiuję, ale uczciwie powiem, że w oryginale dostępny jest na TEJ stronce.

Co potrzeba?
110 g (pół szklanki) drobnego cukru do wypieków
2 jajka
185 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
40 g proszku budyniowego, waniliowego lub śmietankowego
350 g obranego i pokrojonego na kawałki rabarbaru
kilka łyżek cukru demerara - do posypania
cukier puder - niekoniecznie - do oprószenia ciasta po upieczeniu

na budyń
2 płaskie łyżki* proszku budyniowego, waniliowego lub śmietankowego
2 - 3 łyżki cukru
250 ml mleka (1 szklanka)
1 łyżka masła
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

Jak przygotować?
Na początku przygotować budyń - musi bowiem wystygnąć. Ze szklanki mleka (250 ml) odlać około 70 ml. Większą część mleka zagotować, z pozostałymi 70 ml rozrobić proszek budyniowy i cukier (czyli przygotowujemy jak zwykly budyń); rozrobione wlać do wrzącego mleka, zmniejszyć gaz, zagotować, mieszając by nie zrobiły się grudki. Zdjąć z palnika, natychmiast dodać masło i ekstrakt, wymieszać. Budyń przykryć folią spożywczą, by nie zrobił się kożuch, odstawić do wystudzenia.

Przygotować ciasto. Miękkie masło umieścić w misie miksera i zmiksować na gładką, puszystą masę. Dodać cukier i nadal ucierać. Dodawać jajka, jedno po drugim, miksując cały czas (ciasto na tym etapie lubi się warzyć, ale nie ma to wpływu na wypiek; choć bardzo ważne jest, by jajka dodawać stopniowo). Mąkę, sodę, proszek do pieczenia i proszek budyniowy przesiać, dodać do masy maślanej, krótko zmiksować, tylko do połączenia się składników. Ciasto podzielić na dwie części.

Formę tortownicę o średnicy 21 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na dno wyłożyć połowę ciasta, wyrównać. Następnie równo wyłożyć ostudzony budyń. Na niego łyżeczką wyłożyć drugą połowę ciasta, wyrównać. Ciasto powinno całkowicie pokryć budyń. Na górę poukładać - w oryginale - rabarbar, ja dodałam morele i posypać kilkoma łyżkami cukru demerara (ja posypałam grubym kryształem).

Piec w temperaturze 170ºC przez 1 godzinę i 15 minut.

Prawdą jest, co pisze pani Dorota, że można jeszcze ciepłe jeść - i chyba smakuje wówczas najlepiej!

Polecam bardzo, bardzo,

a jutro mam nadzieję upiec Chelsea buns, również z przepisu zaczerpniętego z Moje Wypieki

niedziela, 16 maja 2010

z lekka inaczej- rosół



Obejrzałam ostatnio program na TVN STyle pt. "Rewolucja na talerzu". I pomyślałam, że babki podają całkiem fajne pomysły na to, by rosół nudnym nie był. A że ja rosół bardzo lubię (i niekoniecznie mało kaloryczny) postanowiłam połączyć kilka przepisów w jeden.

Zachciało mi się rosołku orientalnego, ale że mój szanowny małżonek ma długie zęby na część przypraw rodem z Azji wschodniej, musiałam się ograniczyć.

I tak, ugotowałam mały garnek rosołu na ćwiartce kurczka, 3 marchewkach i 3 pietruszkach oraz dużej cebuli. Nie kupiłam selera, bo zapomniałam, ups - ale jakoś nie brakowało mi go. Dorzuciłam tradycyjnie ziele angielskie i listki bobkowe, dużą garść swieżej pietruchy oraz ząbek czosnku. I tak sobie pyrkało przez dwie godziny, kiedy to - uwaga, uwaga tu następuje powiew orientu - wrzuciłam ukradkiem rozetkę anyżku. Ciekawa sama byłam, co wyjdzie i muszę Wam powiedzieć, że wyszedł rosół w smaku lekki, nawet orzeżwiający ale pożywny!

Tą rozetkę później wyjęłam i nic nie mówiąc podałam mężowi, który anyżu nie cierpi w żadnej postaci. A on wymiótł mi zupy po samo dno garnka! Ha! To się nazywa spryt kobiecy :)

Dla dziecka mego dogotowałam lane kluseczki, za którymi dałoby się posiekać, a dla nas pulpeciki z indyka mielonego, doprawione suszoną kolendrą, pieprzem i zazielenione posiekaną pietruchą.