Przepis z "Mała Paryska Kuchnia" Rachel Khoo
poniedziałek, 1 lipca 2013
niedziela, 17 czerwca 2012
Zupa kalafiorowa z kurczakiem 9/29
Nastał sezon na kalafiory. Osobiście za nimi nie przepadam. Mogę zjeść jeden na miesiąc i w zupełności mi wystarczy. W sumie najłatwiej wchodzi mi pod postacią zupy. Dotychczas robiłam zupę krem, ale ostatnio pokusiłam się o zupę kalafiorową z kurczakiem. I oto kolejny przepis z książki E. Aszkiewicz, "Kuchnia Polska, 1001 przepisów" zaliczony. Zupa wyszła smaczna, dobra na cieplejsze dni, chociaż po dwóch godzinach byłam głodna ;)
Przepis oryginalny:
Zupa kalafiorowa z kurczakiem.
Składniki:
kalafior średniej wielkości
upieczona pierś z kurczaka, obrana ze skóry i kostek
6 szklanek rosołu z drobiu (może być z koncentratu)
duzy pomidor
szklanka śmietany
sól
przyprawa do zup
zielenina
Kalafior moczymy w wodzie z solą (aby wypłynęły muszki), dzielimy na różyczki, przekładamy do gotującego się rosołu. Po 3 min dodajemy drobno pokrojone mięso kurczaka i obrany ze skórki, pozbawiony pestek, pokrojony w kostke pomidor. Gotujemy ok. 15min - kalafior powinien być miękki, ale nierozgotowany. Na koniec przyprawiamy do smaku. Po zdjeciu z ognia łączymy z dobrze roztrzepaną śmietaną i dodajemy zieleninę.
Patrząc na kalafior zastanawiałam się, czy w ogóle siedziały kiedykolwiek na nim muszki... Chyba daleko mu było do prawdziwego kalafiora z pola... Pierś z kurczaka usmażyłam, natomiast resztę robiłam wg przepisu.
Przepis oryginalny:
Zupa kalafiorowa z kurczakiem.
Składniki:
kalafior średniej wielkości
upieczona pierś z kurczaka, obrana ze skóry i kostek
6 szklanek rosołu z drobiu (może być z koncentratu)
duzy pomidor
szklanka śmietany
sól
przyprawa do zup
zielenina
Kalafior moczymy w wodzie z solą (aby wypłynęły muszki), dzielimy na różyczki, przekładamy do gotującego się rosołu. Po 3 min dodajemy drobno pokrojone mięso kurczaka i obrany ze skórki, pozbawiony pestek, pokrojony w kostke pomidor. Gotujemy ok. 15min - kalafior powinien być miękki, ale nierozgotowany. Na koniec przyprawiamy do smaku. Po zdjeciu z ognia łączymy z dobrze roztrzepaną śmietaną i dodajemy zieleninę.
Patrząc na kalafior zastanawiałam się, czy w ogóle siedziały kiedykolwiek na nim muszki... Chyba daleko mu było do prawdziwego kalafiora z pola... Pierś z kurczaka usmażyłam, natomiast resztę robiłam wg przepisu.
Etykiety:
1001 przepisów,
29/29,
Ewa Aszkiewicz,
zupa
środa, 13 czerwca 2012
mizernie 8/29
Mizernie, bo mizeria. Zielone ogórki, ich świeżość, soczystość kojarzą mi się nieodzwonie z latem. Jako dodatek do obiadu, pojawiały się często na stole u mnie w domu. Chciałam nadać innego smaku tradycyjnej mizerii i sięgnęłam po przepis E. Aszkiewicz, "Kuchnia Polska, 1001 przepisów":
Surówka z ogórka wiosenna
Składniki:
3 średniej wielkości ogórki
4 młode cebulki
2 kopiaste łyżki posiekanego koperku
sól
pieprz
sok z cytryny
szklanka śmietany
2 kopiaste łyżki posiekanego szczypiorku.
Obrane ogórki kroimy w średniej grubości plasterki, dodajemy pokrojoną cebulkę, koperek, przyprawy, zalewamy lekko spienioną śmietaną, mieszamy. Podajemy nie póxniej niż 10 min po przygotowaniu, posypaną szczypiorkiem.
Tym razem trzymałam się przepisu. No prawie. Wykorzystałam mniejszą ilość wszystkiego. A cytryna nadała całości jeszcze bardziej orzeźwiający smak, chociaż... następnym razem jej nie dodam :D A szczypiorek wymieszałam z całością.
Surówka z ogórka wiosenna
Składniki:
3 średniej wielkości ogórki
4 młode cebulki
2 kopiaste łyżki posiekanego koperku
sól
pieprz
sok z cytryny
szklanka śmietany
2 kopiaste łyżki posiekanego szczypiorku.
Obrane ogórki kroimy w średniej grubości plasterki, dodajemy pokrojoną cebulkę, koperek, przyprawy, zalewamy lekko spienioną śmietaną, mieszamy. Podajemy nie póxniej niż 10 min po przygotowaniu, posypaną szczypiorkiem.
Tym razem trzymałam się przepisu. No prawie. Wykorzystałam mniejszą ilość wszystkiego. A cytryna nadała całości jeszcze bardziej orzeźwiający smak, chociaż... następnym razem jej nie dodam :D A szczypiorek wymieszałam z całością.
Etykiety:
1001 przepisów,
29/29,
Ewa Aszkiewicz,
ogórek,
przystawka
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Historia pewnych ciasteczek 7/29
Zachciało mi się prawdziwie maślanych ciasteczek. A tak naprawdę, to miał być prezent z okazji Dnia Mamy, dla mojej rodzicielki. Wymarzyłam sobie pudełeczko wyściełane serwetką, w nim kruchutkie, rozpływające się ciasteczka o niebiańskim smaku... Czujecie to? No i były rozpływające się...
Sięgnęłam po przepis z książki E. Aszkiewicz "Kuchnia Polska, 1001 przepisów" i....
Przepis oryginalny:
Kruche ciasteczka z cukrem.
Składniki:
2 żółtka
kostka (25dkg) masła
25dkg cukru pudru
25dkg mąki krupczatki
mąka do posypania formy
żółtko rozbite z wodą (pół na pół)
gruby cukier kryształ do posypania ciasteczek
Do malaksera wkładamy wszystkie składniki i wyrabiamy, aż ciasto stanie się jednolite i gładkie. Formujemy zgrabny wałek (nieco grubszy, jak na kopytka), wstawiamy na godzinę lub nieco dłużej do lodówki. Wychłodzone ciasto kroimy w zgrabne, cienki talarki, rozkładamy na oprószonej mąką blasze, wierzch smarujemy (najłatwiej pędzelkiem) roztrzepanym z wodą żółtkiem, posypujemy grubo cukrem (cukier można docisnąć do ciasta) i wstawaimy na 15-18 min do nagrzanego do temp.200stopni piekarnika. Zrumienione ciastka zsuwamy z blaszki i układamy na paterze.
Czyż to nie brzmi smakowicie? O dziwo, wszystko zrobiłam wg przepisu. Chociaż koniec końców zagniatałam szybko rękoma. Potem siuuup do piekarnika a po 10 minutach, coś mnie pokusiło, by do niego spojrzeć i...
aaaaaaaaaaaaaa ratunku!! Gdzie moje ciasteczka?? I co robi ta płynna masa z przeważającą ilością roztopionego masła?? Ze stresu nie pstryknęłam zdjęcia ciasta na blasze... W końcu taflę niezwykle kruchego ciasta pokroiłam nożem. Kwadraciki ledwo przełożyłam, bo się rozsypywały. W smaku - maślane niebotycznie, ale co z tego, jak ledwo je można donieść do ust? Łyżeczka - to był dobry pomysł... Ponieważ nie zmieściła mi się na blachę cała poracja ciasta, resztę, czekającego w lodówce rozłożyłam w foremkach do muffinek. Długo trwało, zanim ciasto się ścieło, ponieważ znów przeważało ilością masła.
Cóż, albo w przepisie jest za mało mąki albo za dużo masełka...
Sięgnęłam po przepis z książki E. Aszkiewicz "Kuchnia Polska, 1001 przepisów" i....
Przepis oryginalny:
Kruche ciasteczka z cukrem.
Składniki:
2 żółtka
kostka (25dkg) masła
25dkg cukru pudru
25dkg mąki krupczatki
mąka do posypania formy
żółtko rozbite z wodą (pół na pół)
gruby cukier kryształ do posypania ciasteczek
Do malaksera wkładamy wszystkie składniki i wyrabiamy, aż ciasto stanie się jednolite i gładkie. Formujemy zgrabny wałek (nieco grubszy, jak na kopytka), wstawiamy na godzinę lub nieco dłużej do lodówki. Wychłodzone ciasto kroimy w zgrabne, cienki talarki, rozkładamy na oprószonej mąką blasze, wierzch smarujemy (najłatwiej pędzelkiem) roztrzepanym z wodą żółtkiem, posypujemy grubo cukrem (cukier można docisnąć do ciasta) i wstawaimy na 15-18 min do nagrzanego do temp.200stopni piekarnika. Zrumienione ciastka zsuwamy z blaszki i układamy na paterze.
Czyż to nie brzmi smakowicie? O dziwo, wszystko zrobiłam wg przepisu. Chociaż koniec końców zagniatałam szybko rękoma. Potem siuuup do piekarnika a po 10 minutach, coś mnie pokusiło, by do niego spojrzeć i...
aaaaaaaaaaaaaa ratunku!! Gdzie moje ciasteczka?? I co robi ta płynna masa z przeważającą ilością roztopionego masła?? Ze stresu nie pstryknęłam zdjęcia ciasta na blasze... W końcu taflę niezwykle kruchego ciasta pokroiłam nożem. Kwadraciki ledwo przełożyłam, bo się rozsypywały. W smaku - maślane niebotycznie, ale co z tego, jak ledwo je można donieść do ust? Łyżeczka - to był dobry pomysł... Ponieważ nie zmieściła mi się na blachę cała poracja ciasta, resztę, czekającego w lodówce rozłożyłam w foremkach do muffinek. Długo trwało, zanim ciasto się ścieło, ponieważ znów przeważało ilością masła.
Cóż, albo w przepisie jest za mało mąki albo za dużo masełka...
Etykiety:
1001 przepisów,
29/29,
ciasteczka,
deser
piątek, 8 czerwca 2012
6/29 pulpety cielęce
Dzisiejszy przepis jest połączony z poprzednim, bo jak wspominałam - zrobiłam zupę z zielonego groszku z pulpecikami. Musiała być naprawdę smaczna, bo wszyscy mieli smutne miny, kiedy zobaczyli dno garnka ;)
Przepis na pulpety pochodzi z książki E. Aszkiewicz, "Kuchnia Polska, 1001 przepisów".
Oryginał brzmi:
Zielona zupa z pulpetami cielęcymi.
Podaje wyłącznie przepis na pulpety:
Składniki na pulpety:
30dkg chudej, surowej cielęciny (dwa razy zmielonej)
2 surowe białka
łyżka posiekanej pietruszki
szczypta soli i pieprzu
łyżka tartej bułki
Jak przygotowujemy?
Przygotowujemy pulpety: zmielone mięso łączymy z przyprawami, surowymi białkami i drobno posiękaną pietruszką, wyrabiamy na jednolitą masę. gdy trzeba, dodajemy tartą bułkę, formujemy pulpety wielkości orzecha włoskiego i odstawiamy w chłodne miejsce.(...) wrzucamy na wrzątek (w przepisie - do gotowanej zupy), całość gotujemy na średnim ogniu o. 5-7 min, aż wszystkie wypłyną na powierzchnię.
Pierwszy raz zrobiłam "mielone" z samymi białkami, a nie z całymi jajkami. Nie wiem, czy dlatego mięso było bardziej zbite? Poza tym, nie chciałam zamącić mojej groszkowej zupy, ewentualnymi fafoclami, więc pulpety ugotowałam osobno.
Wydaje mi się, że taki połączenie zupy z miesem, jest całkiem niezłym rozwiazaniem na szybki obiad :))
Przepis na pulpety pochodzi z książki E. Aszkiewicz, "Kuchnia Polska, 1001 przepisów".
Oryginał brzmi:
Zielona zupa z pulpetami cielęcymi.
Podaje wyłącznie przepis na pulpety:
Składniki na pulpety:
30dkg chudej, surowej cielęciny (dwa razy zmielonej)
2 surowe białka
łyżka posiekanej pietruszki
szczypta soli i pieprzu
łyżka tartej bułki
Jak przygotowujemy?
Przygotowujemy pulpety: zmielone mięso łączymy z przyprawami, surowymi białkami i drobno posiękaną pietruszką, wyrabiamy na jednolitą masę. gdy trzeba, dodajemy tartą bułkę, formujemy pulpety wielkości orzecha włoskiego i odstawiamy w chłodne miejsce.(...) wrzucamy na wrzątek (w przepisie - do gotowanej zupy), całość gotujemy na średnim ogniu o. 5-7 min, aż wszystkie wypłyną na powierzchnię.
Pierwszy raz zrobiłam "mielone" z samymi białkami, a nie z całymi jajkami. Nie wiem, czy dlatego mięso było bardziej zbite? Poza tym, nie chciałam zamącić mojej groszkowej zupy, ewentualnymi fafoclami, więc pulpety ugotowałam osobno.
Wydaje mi się, że taki połączenie zupy z miesem, jest całkiem niezłym rozwiazaniem na szybki obiad :))
środa, 30 maja 2012
5/29 - zupa z zielonego groszku
Dziś właściwie powinnam Wam podać dwa przepisy, ponieważ z takowych stworzyłam jeden. Zachciało mi się zupki z pulpecikami. Dlatego w obroty wzięłam przepis na pulpety (zieloną zupę z pulpetami cielęcymi, E. Aszkiewicz, "Kuchnia Polska 1001 Przepisów) oraz na zupę (zupa z młodego zielonego groszku, jw.)
Zacznę od zupy, a pulpeciki, następnym razem :)
Przepis oryginalny na
Zupę z młodego zielonego groszku:
Składniki:
2 szklanki młodego, świeżo wyłuskanego zielonego groszku
sól
cukier
1/2 łyżeczki masła
kopiasta łyżka masła
łyżka mąki
6 szklanek esencjonalnego rosołu (może być drobiowy)
posiekany koperek
Do gorącej wody z dodatkiem soli, cukru i 1/2 łyżeczki masła wrzucamy wyłuskany groszek, gotujemy nie dłużej niż przez 6-8 min, następnie odcedzamy na sicie. Na maśle zasmażamy mąkę, często mieszając, nie powinna się zrumienić, ale stracić smak surowizny. Zasmażkę rozprowadzamy szklanką rososłu, zagotowujemy, łączymy z pozostałym rosoełm, zagotowujemy jeszcze razi, gdy trzeba, lekko doprawiamy do smaku. Na talerzach rozkładamy w równej ilościach odsączony groszek, zalewamy gorącym rosołem, posypujemy koperkiem. Oddzielnie podajmy cienki, chrupiące grzanki z paryskiej bułki.
I ja, jak to ja, musiałam coś pozmieniać. Ugotowałam wywar z jarzyn bez mięsa. Nie miałam pod ręką groszku świeżego, ale odkąd odkryłam, że mrożony jest pyszny, nie zawahałam się go użyć ;) Z tym, że najpierw go osobno podgotowałam. A potem po prostu wrzuciłam do garnka z odcedzonym wywarem, doprawiłam i zostawiłam, by smaki się przegryzły. Ach, i dodalam przypraw prowansalskich, głownie suszonej bazylii dzięki czemu zupa zyskała ożeźwiejący smak.
Zacznę od zupy, a pulpeciki, następnym razem :)
Przepis oryginalny na
Zupę z młodego zielonego groszku:
Składniki:
2 szklanki młodego, świeżo wyłuskanego zielonego groszku
sól
cukier
1/2 łyżeczki masła
kopiasta łyżka masła
łyżka mąki
6 szklanek esencjonalnego rosołu (może być drobiowy)
posiekany koperek
Do gorącej wody z dodatkiem soli, cukru i 1/2 łyżeczki masła wrzucamy wyłuskany groszek, gotujemy nie dłużej niż przez 6-8 min, następnie odcedzamy na sicie. Na maśle zasmażamy mąkę, często mieszając, nie powinna się zrumienić, ale stracić smak surowizny. Zasmażkę rozprowadzamy szklanką rososłu, zagotowujemy, łączymy z pozostałym rosoełm, zagotowujemy jeszcze razi, gdy trzeba, lekko doprawiamy do smaku. Na talerzach rozkładamy w równej ilościach odsączony groszek, zalewamy gorącym rosołem, posypujemy koperkiem. Oddzielnie podajmy cienki, chrupiące grzanki z paryskiej bułki.
I ja, jak to ja, musiałam coś pozmieniać. Ugotowałam wywar z jarzyn bez mięsa. Nie miałam pod ręką groszku świeżego, ale odkąd odkryłam, że mrożony jest pyszny, nie zawahałam się go użyć ;) Z tym, że najpierw go osobno podgotowałam. A potem po prostu wrzuciłam do garnka z odcedzonym wywarem, doprawiłam i zostawiłam, by smaki się przegryzły. Ach, i dodalam przypraw prowansalskich, głownie suszonej bazylii dzięki czemu zupa zyskała ożeźwiejący smak.
Etykiety:
1001 przepisów,
Ewa Aszkiewicz,
zupa
niedziela, 27 maja 2012
4/39 Mus z kaszy manny z sokiem
Moja babcia (znów piszę o babci, ale to ona zawsze gotowała obiady i stawiała na stole, jak wracałam ze szkoły. Nie żywiłam się w stołówce, może to i dobrze, że zapach, jaki dobiegał z niej, nie był tym, który mi się przyjemnie kojarzył), wracając do babci. Moja babcia czasem robiła deser z kaszy mannej z sokiem. Kaszka była gęsta i stężała a sok pływał po jej powierzchni. Nie przepadałam za tym.
Jednak, kiedy przeczytałam w przepisie, że się ją miksuje (!!) to nie mogłam przejść obok tego obojętnie.
Przepis oryginalny
Mus z kaszy manny z sokiem
Składniki:
szklanka mleka
2 łyżki kaszy manny
2 łyżki cukru
szczypta soli
jajko
1/3 szklanki gęstego soku (malinowego, wiśniowego, poreczkowego)
Na mleku z dodatkiem łyżeczki cukru i szczypty soli gotujemy na gęsto kaszę mannę, odstawiamy do całkowitego wychłodzenia. Żółtko ucieramy z pozostałym cukrem na puszysty kogel-mogel.Oddzielnie ubijamy bialko, z dodatkiem malej szczypty soli, na sztywną pianę.
Wychłodzoną kaszkę ubijamy mikserem, gdy zacznie się robić puszysta, dodajemy, cały czas ubijając, żółtko utarte z cukrem, następnie, lejąc bardzo powoli, sok, Gdy składniki dobrze się połączą i lekko spienią, dodajemy pianę ubitą z białek i mieszając drewnianą łyżką, łączymy z musem. Zaraz po przygotowaniu rozkładamy porcje do salaterek i podajemy. Deser można przybrać świeżymi owocami, najlepiej o smaku dobrze komponującym się z sokiem
Cóż... mój strach przed surowym jajkiem spowodował, że w ogóle ominęłam ten element w przepisie. Jako dziecko kogiel mogiel jadałam, smakowałam i nie bałam się. Nie wiem, czy jeszcze się kiedykolwiek odważę... Tak samo z tatarem jest... Znów zboczyłam z tematu. Ominęłam kogiel mogiel oraz puszystą pianę. Ale powiem Wam, że już samo zmiksowanie kaszki - sprawiło, że stała się ona lekka, puszysta i taka smacznie kremowa. Zrobiłam jej dwie wersje. Do jednej dodałam soku (ale też do gotowania wsypałam tylko 1 łyżkę cukru), a w drugiej wersji wymieszałam z utartym jabłkiem. Dzieciaki zajadały, mężowi zasmakowało, a ja oblizywałam pucharki, przekonując się jednak do takiej kaszki!
Jednak, kiedy przeczytałam w przepisie, że się ją miksuje (!!) to nie mogłam przejść obok tego obojętnie.
Przepis oryginalny
Mus z kaszy manny z sokiem
Składniki:
szklanka mleka
2 łyżki kaszy manny
2 łyżki cukru
szczypta soli
jajko
1/3 szklanki gęstego soku (malinowego, wiśniowego, poreczkowego)
Na mleku z dodatkiem łyżeczki cukru i szczypty soli gotujemy na gęsto kaszę mannę, odstawiamy do całkowitego wychłodzenia. Żółtko ucieramy z pozostałym cukrem na puszysty kogel-mogel.Oddzielnie ubijamy bialko, z dodatkiem malej szczypty soli, na sztywną pianę.
Wychłodzoną kaszkę ubijamy mikserem, gdy zacznie się robić puszysta, dodajemy, cały czas ubijając, żółtko utarte z cukrem, następnie, lejąc bardzo powoli, sok, Gdy składniki dobrze się połączą i lekko spienią, dodajemy pianę ubitą z białek i mieszając drewnianą łyżką, łączymy z musem. Zaraz po przygotowaniu rozkładamy porcje do salaterek i podajemy. Deser można przybrać świeżymi owocami, najlepiej o smaku dobrze komponującym się z sokiem
Cóż... mój strach przed surowym jajkiem spowodował, że w ogóle ominęłam ten element w przepisie. Jako dziecko kogiel mogiel jadałam, smakowałam i nie bałam się. Nie wiem, czy jeszcze się kiedykolwiek odważę... Tak samo z tatarem jest... Znów zboczyłam z tematu. Ominęłam kogiel mogiel oraz puszystą pianę. Ale powiem Wam, że już samo zmiksowanie kaszki - sprawiło, że stała się ona lekka, puszysta i taka smacznie kremowa. Zrobiłam jej dwie wersje. Do jednej dodałam soku (ale też do gotowania wsypałam tylko 1 łyżkę cukru), a w drugiej wersji wymieszałam z utartym jabłkiem. Dzieciaki zajadały, mężowi zasmakowało, a ja oblizywałam pucharki, przekonując się jednak do takiej kaszki!
Etykiety:
1001 przepisów,
29/29,
deser,
Ewa Aszkiewicz
czwartek, 24 maja 2012
3/29 schab w czerwonym winie
Nawinęło mi się wino pod rękę, więc cóż innego można było zrobić, jak nie wykorzystać go do jakiegoś przepisu? Tym razem, danie, które przygotowuje się bardzo szybko, potrzebnych jest niewiele składników, a efekt...POWALAJĄCY!
Zatem, na weekend proponuję Wam Schab w czerwonym winie wg Ewy Aszkiewicz, "Kuchnia Polska, 1001 Przepisów".
przepis oryginalny
Schab w czerwonym winie
Składniki:
50dkg schabu bez kości
olej i łyżka czystego smalcu do smażenia
50dkg pieczarek
szklana czerwonego wytrawnego wina
3 duże łyżki śmietany kremowej
sól
pieprz
przyprawa prowansalska roztarta w dłoniach.
Mięso dzielimy na jednakowej grubości cztery kotlety i drewnianym (ważne!) tłuczkiem, zwilżonym zimną wodą, rozbijamy na grubość centymetra. Gotowe lekko solimy i odstawiamy w chłodne miejsce na kilka minut.
Tak przygotowane mięso smażymy na rozgrzanym tłuszczu (olej i smalec), rumienimy z obu stron, przekładamy do rondla, odstawiamy w ciepłe miejsce. Na pozostałym ze smażenia tłuszczu podsmażamy pokrojone w cienki plasterki pieczarki. Gdy sos z pieczarek wyparuje, przekładamy je do rondla z mięsem. Patelnię stawiamy na niewielkim ogniu, wlewamy wino, mieszamy do momentu, aż wino połączy się z pozostałym tłuszczem i powstanie sos o jednolitej konsystencji. Do sosu dodajemy śmietanę, mieszając, podgrzewamy (nie zagotowujemy!) i natychmiast polewamy sosem pieczarki i mięso. Gotowe danie trzymamy przez kilka minut w ciepłym piekarniku, by smaki dobrze się połączyły. Podajemy z dodatkiem grubego makaronu lub z kładzionymi kluseczkami z półfrancuskiego ciasta i z zieloną sałatą obficie polaną spienionym sosem jogurtowym.
Tym razem trzymałam się praktycznie dokładnie przepisu. No może oprócz tego, że mój tłuczek drewnianych końcówek nie ma, więc by nie rozchlapać miechem na około, tłukłam je przez woreczek. Do tego ukroiłam cieńsze plastry, bo takie lubię ;) Podałam z ryżem i sama zdziwiłam się, jakie mięciutkie mięso wyszło! Polecam Wam :) Smakuje ciekawie, dość niestandardowo i wykwintnie.
Zatem, na weekend proponuję Wam Schab w czerwonym winie wg Ewy Aszkiewicz, "Kuchnia Polska, 1001 Przepisów".
przepis oryginalny
Schab w czerwonym winie
Składniki:
50dkg schabu bez kości
olej i łyżka czystego smalcu do smażenia
50dkg pieczarek
szklana czerwonego wytrawnego wina
3 duże łyżki śmietany kremowej
sól
pieprz
przyprawa prowansalska roztarta w dłoniach.
Mięso dzielimy na jednakowej grubości cztery kotlety i drewnianym (ważne!) tłuczkiem, zwilżonym zimną wodą, rozbijamy na grubość centymetra. Gotowe lekko solimy i odstawiamy w chłodne miejsce na kilka minut.
Tak przygotowane mięso smażymy na rozgrzanym tłuszczu (olej i smalec), rumienimy z obu stron, przekładamy do rondla, odstawiamy w ciepłe miejsce. Na pozostałym ze smażenia tłuszczu podsmażamy pokrojone w cienki plasterki pieczarki. Gdy sos z pieczarek wyparuje, przekładamy je do rondla z mięsem. Patelnię stawiamy na niewielkim ogniu, wlewamy wino, mieszamy do momentu, aż wino połączy się z pozostałym tłuszczem i powstanie sos o jednolitej konsystencji. Do sosu dodajemy śmietanę, mieszając, podgrzewamy (nie zagotowujemy!) i natychmiast polewamy sosem pieczarki i mięso. Gotowe danie trzymamy przez kilka minut w ciepłym piekarniku, by smaki dobrze się połączyły. Podajemy z dodatkiem grubego makaronu lub z kładzionymi kluseczkami z półfrancuskiego ciasta i z zieloną sałatą obficie polaną spienionym sosem jogurtowym.
Tym razem trzymałam się praktycznie dokładnie przepisu. No może oprócz tego, że mój tłuczek drewnianych końcówek nie ma, więc by nie rozchlapać miechem na około, tłukłam je przez woreczek. Do tego ukroiłam cieńsze plastry, bo takie lubię ;) Podałam z ryżem i sama zdziwiłam się, jakie mięciutkie mięso wyszło! Polecam Wam :) Smakuje ciekawie, dość niestandardowo i wykwintnie.
Etykiety:
1001 przepisów,
Ewa Aszkiewicz,
mięso,
obiad
niedziela, 20 maja 2012
2/29 zupa ogórkowa
Zupa ogórkowa bywała u mnie w rodzinnym domu zupą tzw. dyżurną. Podobnie zresztą, jak pommidorówka. Żadnej z tych zup nie lubiłam. Ogórkowa była za kwaśna a pomidorówkę babcia robiła z koncentratu, bo to była pomidorówka komunistyczna. Była na pewno czerwona ;)
Teraz pomidorówkę lubię, ale z prawdziwych pomidorów, a do ogrókowej postanowiłam się przekonać. Tym samym, wykonałam drugi krok, sięgnęłam po Ewę Aszkiewicz, "kuchnia Polska, 1001 Przepisów" i wg podanego tam przepisu, zrobiłam moją wariację.
Przepis oryginalny:
Zupa z kiszonych ogórków
-przepis z kuchni staropolskiej
Składniki:
5 szklanek esenconalnego wywaru z włoszczyzny i kości.
2 twarde kiszone ogórki
kopiasta łyżka smalcu
1/2 szklanki, lub nieco więcej - zależnie od upodobań smakowych - soku z ogórków
2 ziarna ziela angielskiego
liść laurowy
duży ząbek czosnku
szklanka śmietany
łyżka mąki
posiekany koperek
Wywar przyprawiamy, zagotowujemy i trzymamy pod przykryciem na niewielkim ogniu. Ogórki obieramy ze skórki i ucieramy na jarzynowej tarce z dużymi otworami, odsączamy na śicie a sok wlewany do wywaru. Odsączone ogórki zasmażamy minutę na rozgrzanym smalcu, często mieszając, oprószamy mąką i zasmażamy razem przez 3-5 minut, by mąka straciła smak surowizny. Następnie dodajemy je do wywaru i zagotowujemy, po czym zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze przez 2 min. Po zestawieniu z ognia dodajemy spienioną śmietanę, koperek i, jeżeli trzeba, doprawiamy do smaku. Podajemy z młodymi ziemniakami z wody obficie polanymi świeżymi skawrkami i posypanymi zieleniną.
A ja...
a ja poszłam na żywioł. Z zamrażarki wyszperałam kawał podeszwy od wędzonego boczku. Ugotowałam wywar z warzyw z podeszwą. Dałam jednak więcej ziela i 2 liście laurowe. Uwielbiam posmak tych przypraw w zupie! Dzięki boczkowi, wywar miał wyraźnie podwędzany smak.
Potem ogórki, nie obierałam, ale starłam na tarce i .... wrzuciłam do wywaru. W tym również momencie przypomniało mi się, że miałam je zasmażyć. Cóż następnym razem... Starłam również marchewkę z wywaru i korzeń pietruszki, żeby coś tam jeszcze w zupie pływało. Osobno ugotowałam ziemniaki i również dorzuciłam do garnka. Od razu przyznam się, że nie lubię zup zabielanych, więc śmietana nie znalazła u mnie zastosowania.
Czy zupa była smaczna? Mój syn, na wieść o ogórkowej powiedział - "Nie lubię"!! Ale jak spróbował dodał "ale taką tak". Koleżanka, która takowe zupy kocha, dała mi piątkę, więc źle nie było. Ponieważ miałam wielki gar, (aaa, dodałam oczywiście więcej ogórków i więcej soku, ale kwaśna nie była), kolejnego dnia dorobiłam do niej grzanki i było jeszcze smaczniejsze!
Ufff, drugi przepis z głowy ;)
Teraz pomidorówkę lubię, ale z prawdziwych pomidorów, a do ogrókowej postanowiłam się przekonać. Tym samym, wykonałam drugi krok, sięgnęłam po Ewę Aszkiewicz, "kuchnia Polska, 1001 Przepisów" i wg podanego tam przepisu, zrobiłam moją wariację.
Przepis oryginalny:
Zupa z kiszonych ogórków
-przepis z kuchni staropolskiej
Składniki:
5 szklanek esenconalnego wywaru z włoszczyzny i kości.
2 twarde kiszone ogórki
kopiasta łyżka smalcu
1/2 szklanki, lub nieco więcej - zależnie od upodobań smakowych - soku z ogórków
2 ziarna ziela angielskiego
liść laurowy
duży ząbek czosnku
szklanka śmietany
łyżka mąki
posiekany koperek
Wywar przyprawiamy, zagotowujemy i trzymamy pod przykryciem na niewielkim ogniu. Ogórki obieramy ze skórki i ucieramy na jarzynowej tarce z dużymi otworami, odsączamy na śicie a sok wlewany do wywaru. Odsączone ogórki zasmażamy minutę na rozgrzanym smalcu, często mieszając, oprószamy mąką i zasmażamy razem przez 3-5 minut, by mąka straciła smak surowizny. Następnie dodajemy je do wywaru i zagotowujemy, po czym zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze przez 2 min. Po zestawieniu z ognia dodajemy spienioną śmietanę, koperek i, jeżeli trzeba, doprawiamy do smaku. Podajemy z młodymi ziemniakami z wody obficie polanymi świeżymi skawrkami i posypanymi zieleniną.
A ja...
a ja poszłam na żywioł. Z zamrażarki wyszperałam kawał podeszwy od wędzonego boczku. Ugotowałam wywar z warzyw z podeszwą. Dałam jednak więcej ziela i 2 liście laurowe. Uwielbiam posmak tych przypraw w zupie! Dzięki boczkowi, wywar miał wyraźnie podwędzany smak.
Potem ogórki, nie obierałam, ale starłam na tarce i .... wrzuciłam do wywaru. W tym również momencie przypomniało mi się, że miałam je zasmażyć. Cóż następnym razem... Starłam również marchewkę z wywaru i korzeń pietruszki, żeby coś tam jeszcze w zupie pływało. Osobno ugotowałam ziemniaki i również dorzuciłam do garnka. Od razu przyznam się, że nie lubię zup zabielanych, więc śmietana nie znalazła u mnie zastosowania.
Czy zupa była smaczna? Mój syn, na wieść o ogórkowej powiedział - "Nie lubię"!! Ale jak spróbował dodał "ale taką tak". Koleżanka, która takowe zupy kocha, dała mi piątkę, więc źle nie było. Ponieważ miałam wielki gar, (aaa, dodałam oczywiście więcej ogórków i więcej soku, ale kwaśna nie była), kolejnego dnia dorobiłam do niej grzanki i było jeszcze smaczniejsze!
Ufff, drugi przepis z głowy ;)
Etykiety:
29/29,
Ewa Aszkiewicz,
ogórek,
zupa
czwartek, 17 maja 2012
1/29 torcik wiosenny
Imieniny Zosi postanowiłam uczcić torcikiem lekkim, łatwym i przyjemnym.
"Kuchnia Polska, 1001 Przepisów" Ewa Aszkiewicz
Składniki:
tabliczka gorzkiej, twardej czekolady
2 szklanki pokruszonych herbatników
łyżka słodkiej śmietany
3 łyżki truskawkowego dżemu
szklanka kremówki
zagęstnik do śmietany
świeże owoce
opakowanie galaretki o smaku truskawkowym
Spód średniej wielkości tortownicy wykładamy aluminiową folią, trzymamy w lodówce (powinien być zimny). W rondelku rozgrzewamy pokruszoną czekoladę, z dodatkiem śmietany, gdy składniki się rozpuszczą, wrzucamy pokruszone herbatniki, mieszamy.Rozkładamy na wychłodzonej folii, rozprowadzamy, by spodnia warstwa była równomierna, ponownie wkładamy do lodówki. Galaretkę przygotowujemy wg przepisu na opakowaniu, odstawiamy do przechłodzenia. Owoce myjemy, dokładnie odsączamy, śmietanę ubijamy na puch, dodając, pod koniec ubijania, zagęstnik.
Spód smarujemy dżemem, wykładamy śmietanę, wstawiamy do lodówki. Gdy zastygnie, rozkładamy przygotowane owoce, zalewamy ścinającą się galaretką i ponownie wstawiamy do lodówki. Przed podaniem wysuwamy torcik na paterę, podejmy pokrojony cienkim, wygrzanym we wrzątku nożem w zgrabne romby.
Moje uwagi:
Nie miałam średniej wielkości tortownicy, tylko raczej dużą. Herbatników zużyłam opakowanie o wadze 250 gram. Zdecydowanie więcej niż dwie szklanki. Również do roztopionej czekolady dodałam więcej śmietany - tak na oko :) Zmiast truskawek użyłam winogron a zamiast jednego opakowania galaretki - dwa. Dla pewności, zużyłam do jej przygotowania mniej wody (o ok 50ml) niż było podane na opakowaniu.
Teraz sprawa folii - pewnie miała zapobiec wyciekaniu galaretki z blachy. Mnie się ona przykleiła do spodu, w żaden sposób, nie udało mi się zsunąć gotowego ciasta z niej. Wręcz przeciwnie, męczyłam się z nią przy krojeniu. Spód, ubita śmietana i galaretka były tak dobrze ścięte, że nóż nie musiał zażywać wrzącej kąpieli, ponieważ i tak wchodził, jak w masło :)
Samo ciasto polecam z całego serca, bo jest pyyszne, lekkie i całkiem przyjemnie się go robi :)) Na pewno powtórzę go, nie raz!
"Kuchnia Polska, 1001 Przepisów" Ewa Aszkiewicz
Torcik truskawkowy
Składniki:
tabliczka gorzkiej, twardej czekolady
2 szklanki pokruszonych herbatników
łyżka słodkiej śmietany
3 łyżki truskawkowego dżemu
szklanka kremówki
zagęstnik do śmietany
świeże owoce
opakowanie galaretki o smaku truskawkowym
Spód średniej wielkości tortownicy wykładamy aluminiową folią, trzymamy w lodówce (powinien być zimny). W rondelku rozgrzewamy pokruszoną czekoladę, z dodatkiem śmietany, gdy składniki się rozpuszczą, wrzucamy pokruszone herbatniki, mieszamy.Rozkładamy na wychłodzonej folii, rozprowadzamy, by spodnia warstwa była równomierna, ponownie wkładamy do lodówki. Galaretkę przygotowujemy wg przepisu na opakowaniu, odstawiamy do przechłodzenia. Owoce myjemy, dokładnie odsączamy, śmietanę ubijamy na puch, dodając, pod koniec ubijania, zagęstnik.
Spód smarujemy dżemem, wykładamy śmietanę, wstawiamy do lodówki. Gdy zastygnie, rozkładamy przygotowane owoce, zalewamy ścinającą się galaretką i ponownie wstawiamy do lodówki. Przed podaniem wysuwamy torcik na paterę, podejmy pokrojony cienkim, wygrzanym we wrzątku nożem w zgrabne romby.
Moje uwagi:
Nie miałam średniej wielkości tortownicy, tylko raczej dużą. Herbatników zużyłam opakowanie o wadze 250 gram. Zdecydowanie więcej niż dwie szklanki. Również do roztopionej czekolady dodałam więcej śmietany - tak na oko :) Zmiast truskawek użyłam winogron a zamiast jednego opakowania galaretki - dwa. Dla pewności, zużyłam do jej przygotowania mniej wody (o ok 50ml) niż było podane na opakowaniu.
Teraz sprawa folii - pewnie miała zapobiec wyciekaniu galaretki z blachy. Mnie się ona przykleiła do spodu, w żaden sposób, nie udało mi się zsunąć gotowego ciasta z niej. Wręcz przeciwnie, męczyłam się z nią przy krojeniu. Spód, ubita śmietana i galaretka były tak dobrze ścięte, że nóż nie musiał zażywać wrzącej kąpieli, ponieważ i tak wchodził, jak w masło :)
Samo ciasto polecam z całego serca, bo jest pyyszne, lekkie i całkiem przyjemnie się go robi :)) Na pewno powtórzę go, nie raz!
Etykiety:
1001 przepisów,
29/29,
ciasto,
deser,
do kawy,
Ewa Aszkiewicz,
książka kucharska,
na zimno,
słodkie
Projekt 29/29
Witajcie, po dłuuuugiej przerwie!
U mnie nic się nie zmieniło, nadal książki kucharskie to moje jedne z ulubionych. Zawsze odpływam, kiedy takowe przeglądam. Mają w sobie coś magicznego.
Od jakiegoś czasu chciałam dokupić sobie jakąś nową, ale najpierw postanowiłam, że...
że z mojej ulubionej, postanawiam zrobić chociaż 10% przepisów, zanim dokonam nowych zakupów. Przepisów jest 1001, powinnam mieć ich przerobionych 101. A na razie podliczyłam i mam 71.
Ulubiona to: "Kuchnia Polska 1001 Przepisów" Ewy Aszkiewicz. Rok wydania w książce zjadło... chociaż moje notki w niej sięgają roku 2007. Wydana została przez Wydawnictwo Publicat w Poznaniu.
Dlatego ogłosiłam sobie sama projekt:
W postach będę podawać przepis oryginalny a do tego moje uwagi, przemyślenia i modyfikacje. Nie określam czasu - im szybciej zrobię, tym szybciej zakupię nową ;) Myślę, że to dla mnie wystarczająca modyfikacja.
U mnie nic się nie zmieniło, nadal książki kucharskie to moje jedne z ulubionych. Zawsze odpływam, kiedy takowe przeglądam. Mają w sobie coś magicznego.
Od jakiegoś czasu chciałam dokupić sobie jakąś nową, ale najpierw postanowiłam, że...
że z mojej ulubionej, postanawiam zrobić chociaż 10% przepisów, zanim dokonam nowych zakupów. Przepisów jest 1001, powinnam mieć ich przerobionych 101. A na razie podliczyłam i mam 71.
Ulubiona to: "Kuchnia Polska 1001 Przepisów" Ewy Aszkiewicz. Rok wydania w książce zjadło... chociaż moje notki w niej sięgają roku 2007. Wydana została przez Wydawnictwo Publicat w Poznaniu.
Dlatego ogłosiłam sobie sama projekt:
W postach będę podawać przepis oryginalny a do tego moje uwagi, przemyślenia i modyfikacje. Nie określam czasu - im szybciej zrobię, tym szybciej zakupię nową ;) Myślę, że to dla mnie wystarczająca modyfikacja.
Etykiety:
1001 przepisów,
29/29,
Ewa Aszkiewicz,
książka kucharska
niedziela, 1 stycznia 2012
sernik - piernik
Sernik, który zrobiłam na czas po świąteczny, na pewno nie należy do rzeczy blyskawicznie robionych. Ale tak rzadko go robię, że zapragnęłam poświęcić mu trochę czasu. Pomijam fakt, że niestety nad nim wydzieliło mi się mnóstwo negatywnych emocji - ale... przed wstawieniem do piekarnika ułaskawiłam go miłym słowem i buziakiem
Do jego wykonania użyłam dwóch przepisów.
Spód:
Co potrzeba?
W zależności od wielkości blachy - kruche pierniczki (ilość na oko - przyznam się, że w trakcie robienia po prostu dosypywałam ciasteczek)
tłuszcz - masełko albo margaryna w gorszym wypadku
Masa serowa:
Co potrzebujemy?
Ser:
1 kg przemielonego sera (by chociaż lekko skrócić czas przygotowania)
4 jajka (oddzielamy białko od żółtka)
1 margaryna albo maslo
1 budyń waniliowy,smietankowy
1 szkl cukru
bakalie wg uznania
Jak robimy?
Ciasteczka tłuczemy na drobno (mniej lub więcej). Topimy trochę tłuszczu i mieszamy z ciasteczkami - tak by lekko się związały. Wykładamy tą masą na blachę. Pod spód masy dałam papier do pieczenia, dla mnie to najpewniejszy sposób, by ciasto nie przywierało.
Kostkę masła ucieramy z cukrem i 4 żółtkami. Dodajemy ser i budyń - mieszamy. Ubijamy pianę z białek, dodajemy do masy serowej i delikatnie mieszamy. Dodajemy bakalie - ja tylko dodałam skórkę pomarańczową, domowo kandyzowaną. Uwielbiam jej smak i zapach.
Masę serową wykładamy na przygotowany wcześniej spód. I do piekarnika na ok 60min w temp 180 stopni.
Po upieczeniu, pozostawiamy w piekarniku, nie wyjmując póki się nie ostudzi - by ser nam za bardzo nie opadł. Ogólnie, ten sernik nie nalezy do ciast wysokich, ale za to pysznych ;)
Nie potrafię obyć się bez polewy czekoladowej (kakao, cukier puder plus trochę mleka plus ciutka masła dla dodania blasku).
Sernik zniknął błyskawicznie i na wynos też został zabrany - a to chyba najlepszy komplement :)))
Do jego wykonania użyłam dwóch przepisów.
Spód:
Co potrzeba?
W zależności od wielkości blachy - kruche pierniczki (ilość na oko - przyznam się, że w trakcie robienia po prostu dosypywałam ciasteczek)
tłuszcz - masełko albo margaryna w gorszym wypadku
Masa serowa:
Co potrzebujemy?
Ser:
1 kg przemielonego sera (by chociaż lekko skrócić czas przygotowania)
4 jajka (oddzielamy białko od żółtka)
1 margaryna albo maslo
1 budyń waniliowy,smietankowy
1 szkl cukru
bakalie wg uznania
Jak robimy?
Ciasteczka tłuczemy na drobno (mniej lub więcej). Topimy trochę tłuszczu i mieszamy z ciasteczkami - tak by lekko się związały. Wykładamy tą masą na blachę. Pod spód masy dałam papier do pieczenia, dla mnie to najpewniejszy sposób, by ciasto nie przywierało.
Kostkę masła ucieramy z cukrem i 4 żółtkami. Dodajemy ser i budyń - mieszamy. Ubijamy pianę z białek, dodajemy do masy serowej i delikatnie mieszamy. Dodajemy bakalie - ja tylko dodałam skórkę pomarańczową, domowo kandyzowaną. Uwielbiam jej smak i zapach.
Masę serową wykładamy na przygotowany wcześniej spód. I do piekarnika na ok 60min w temp 180 stopni.
Po upieczeniu, pozostawiamy w piekarniku, nie wyjmując póki się nie ostudzi - by ser nam za bardzo nie opadł. Ogólnie, ten sernik nie nalezy do ciast wysokich, ale za to pysznych ;)
Nie potrafię obyć się bez polewy czekoladowej (kakao, cukier puder plus trochę mleka plus ciutka masła dla dodania blasku).
Sernik zniknął błyskawicznie i na wynos też został zabrany - a to chyba najlepszy komplement :)))
wtorek, 27 grudnia 2011
sakiewki poświąteczne
Do zrobienia takich niby pasztecików zainspirowała mnie koleżanka Maggie :) Ponieważ mój żołądek, po przejściach grypowych nie ma jeszcze siły na grzybki, wymyśliłam na szybko inne nadzienie.
Powiem Wam, że już pachnie niebotycznie, w brzuchu burczy i zaraz je zjem!
Co potrzebujemy?
opakowanie ciasta francuskiego (chyba, że ktoś robi sam)
ok 200g warzyw krojonych w paseczki - mrożonka (marchewka, por, piatruszka) - chyba, że ktoś kroi warzywka sam, to może oczywiście pociachać własnoręcznie.
tymianek
sół
pieprz
czerwona słodka papryka
łyżka pikantnego ketchupu.
masełko
Jak robimy?
Roztapiamy masełko wraz z tymiankiem na patelni. Wrzucamy warzywa i dusimy je aż do miękkości. Między czasie dodajemy paprykę w proszku, sól, pieprz i łyżkę ketchupu.Zostawiamy do przestygnięcia.
Piekarnik nastawiamy na 180 stopni. Płat ciasta francuskiego kroimy na kwadraty (wielkość dowolna, ale lepiej ciut większa, u mnie tak na oko 10x10cm). Na każdy kwadracik kładziemy porcję warzyw, potem zlepiamy je w sakiewki. Nie martwmy się, jeżeli ciasto gdzieś lekko odstaje, czy nie lepi się. W trakcie pieczenia, sakwieki i tak się otworzą.
Dla tych, co kłopotów z brzuszkiem dziś nie mają, polecam, jako dodatek - śmietanę. Ja dziś się bez niej obejdę. Od razu uprzedzę też komentarze - tak, wiem, że moje sakiewki są blade. Ale taki ich los. I los wszystkiego, co w moim piekarniku gazowym się piecze. Gaz działa tylko od dołu.
mmm, jaki zapach!
Etykiety:
ciasto,
przystawka,
warzywa,
wegetariańskie
wtorek, 24 sierpnia 2010
rach ciach racuchy!
Wszyscy je znają i zajadają. Dziś też i my :)
Przepis poniższy plącze się po internecie na wielu stronach.Przynajmniej, ja go na wielu znalazłam. I wszędzie jest zachwalany! Zachwalę go i ja!
co potrzeba?
niecała szklanka mąki
3 jajka
3 łyżki cukru
1 szklanka mleka
ilość jabłek w zależności od wielkości i gustu. Ja zużyłam 3 większe i pokroiłam je w kostkę, ale chyba jednak wolę smażyć plasterki jabłek otoczone ciastem.
szczypta soli
pół łyżeczki cynamonu (wedle uznania)
tłuszcz do smażenia (olej)
jak przygotować?
Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ucieramy z cukrem, następnie dodajemy mleko, mąkę, cynamon i szczyptę soli. Nie przejmujmy się, że maź jest rzadka :) Teraz znęcamy się nad białkami, ubijające je na sztywną pianę, delikatnie przekładamy pianę do mazi, mieszamy, wrzucamy cząstki jabłek, albo całe plasterki.
a następnie głęboką łyżką albo chochlą wlewamy na gorący olej i smażymy. Rosną, pachną i smakują!
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
ciacho ze śliwkami.
Upiekłam dwie balchy, praktycznie dzień po dniu, bo zniknęło błyskawicznie! Wydaje mi się, że będzie pysznie smakować z każdym nie egzotycznym owocem. Nawet z mrożonymi :)
Przepis zaczerpnięty z książki "Kuchnia Polska" E. Aszkiewicz, po lekkiej modyfikacji. Podam Wam tak, jak ja zrobiłam :)
Co potrzeba?
2 czubate szklanki mąki
2 jajka
szklana cukru pudru
kostka masła (25dkg)
kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia
cukier waniliowny
owoce - wielki słój śliwek teściowej :) - taka pumpa śliwkowa, praktycznie bez cukru i bez pestek oczywiście
2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany - gdy potrzeba (wyjaśnienie poniżej)
kruszonkę robiłam na oko, tzn wymieszałam ok 1/2 szklanki mąki z 1/2 kostką masła i 1/2 szklanką cukru pudru. Jeśli za bardzo czepia się palców, wystarczy dodać trochę więcej mąki. Ogólnie ilość składników zależy od tego ile tej kruszonki ma być :)
Jak przygotować?
Masło, cukier puder i cukier waniliowy ucieramy (robotem) na puch. Dodajemy, cały czas ucierając, po jednym, jajka. Gdy składniki się połączą, siejemy przez sito mąkę z proszkiem, ciasto ucieramy, gdy trzeba, dodajemy kwaśną śmietanę i ucieramy jeszcze przez minutę. Gotowe, wykładamy na blachę. Blacha może być wysmarowana tłuszczem, bądź, jak u mnie, wyłożona papierem do pieczenia. Gdy rozłożymy ciasto (co wcale nie jest super proste:)), powierzchnię jego wyrównujemy a na wierzch kładziemy owoce i posypujemy kruszonką.
Pieczemy w temperaturze 180stopni przez 45 minut lub dłużej.
niedziela, 15 sierpnia 2010
ciasto w sam raz na piknik! tarta budyniowa na kwaśnej śmietanie z malinami
Kto z Was nie lubi wypadów na piknik? A jeszcze najlepiej wypad piknikowo-jeziorkowy?
Kto z Was nie zna stronki http://mojewypieki.blox.pl/html ?
Z tego to właśnie miejsca w sieci pochodzi przepis na tartę budyniową na kwaśnej śmietanie z malinami. Jako, że przepis pochodzi stąd nie będę go już przepisywać. Dodam tylko, że nie miałam tak ładnej formy do pieczenia a za owoce posłużyły maliny. Ciasto zniknęło tak szybko, że nie zdążyłam wziąć drugiego kawałka...
środa, 11 sierpnia 2010
ciepło i chłód
Poczujcie rozgrzane pachnące, ociekające sokiem brzoskwinie...
Poczujcie nutkę miodu, goźdźika i cytryny...
Poczujcie chłód lodów waniliowych...
Poczuliście?
Taki dziś Wam serwuję deser!
Połówki, ćwiartki, (jak Wam uda się wykroić) brzoswkiń. Na patelni rozgrzana wielka łyżka miodu, trochę wody, kilka goździków i wyciśniętej cytryny. Na tym duszą się brzoswkinie, tak długo jak chcecie. Jeśli cchecie twardsze, to krócej, jeśli bardziej miekkie, to dłużej. Kilka razy obracam je łyżką, szczególnie po to, by aromat miodu i goźdxików wsiąkł do ich środka. Przykrywam pokrywką.
A potem do miseczek i na to łyżka lodów waniliowych (tych bardziej prawdziwie waniliowych). A potem musicie znów lecieć na targ po brzoskwinie...
poniedziałek, 26 lipca 2010
Ciasteczka dla Ani z nutką pomarańczy
Pyszne, coś mi świta, że jako dziecko babcia mi podobne robiła... Uwielbiam jeść je popijając mlekiem.
Co potrzeba?
pół kostki masła
szklanka cukru (ilość według uznania, dla mnie ilość akuratna)
1/2 szklanki kakao
8 łyżek mleka
2,5 szklanki płatków owsianych (ilość też umowna, musicie zobaczyć w czasie robienia, czy masa jest zwarta)
trochę skórki pomarańczowej
ewentualnie pare kropli aromatu pomarańczowego
Jak przygotować?
wszystkie składniki (oprócz płatków i skórki), wrzucamy do rondelka i rozpuszczamy, cały czas mieszając. Gdy składniki połączą się i wszystko jest płynne, dorzucamy płatki owsiane i skórkę pomarańczową. Mieszamy dokładnie, chwilę trzymamy na ogniu, najlepiej bez przerwy mieszając.
A potem nakładamy małe kopczyki łyżeczką np. na papier do pieczenia i pozostawiamy do zastygnięcia. Nie pieczemy! Gęstość masy musi być taka, by kopczyki były zwarte i nic się nie rozpływało.
mniaaaaam!
Etykiety:
bez pieczenia,
ciasteczka,
czekolada,
słodkie
sobota, 3 lipca 2010
nietypowa, krucha pizza
Ostatnio na wielu blogach pojawia się pizza, więc i w końcu do mnie dotarł jej zapach. Postanowiłam zrobić taką, na której będą te rzeczy, które lubię najbardziej. Czyli:cebula, anchois, oliwki, bekon i ser.
Nie miałam akurat pod ręką żadnych prawdziwych i mniej prawdziwych pomidorów, więc za podkład posłużył mi najzwyklejszy ketczup.
Natomiast ciasto...
Ciasto to inna bajka...
Zrobiłam nietypowe, wg przepisu z książki "Gotujmy razem. Kulinarna Toskania". Spód wyszedł kruchy i może średnio pasuje jednak do pizzy (jak dla mnie), ale na pewno idealnie będzie smakować z owocami :)
A, że przepis bardzo łatwy, zagniata się o wiele lepiej niż tradycyjne kruche, później pięknie się rozwałkowuje, polcam go np do tart owocowych :)
Co potrzeba?
2 szklanki mąki
1 srednie jajko
1/2 łyżeczki soli
5 łyżek maślanki
1/3 szklanki schłodzonego masła
Jak przygotować? (cytuję za ww pozycją)
Do miski przesiej mąkę. Dodaj pozostałe składniki ciasta i wymieszaj miksując na niskich obrotach, aż dobrze się połączą. Zwiększ na chwilę obroty, po czym wyrabiaj ręką, aż masa będzie gładka i elastyczna. Ciasto wstaw do lodówki na 30 minut.
Później rozwałkować, na blachę, na ciasto składniki i piec do lekkiego zrumienienia :)
piątek, 25 czerwca 2010
z kartki kalendarza - duńska zupa z porów

Lubię zrywać kartki z kalendarza, bo zawsze jest jakiś element niespodzianki - co będzie po drugiej stronie? Bardzo rzadko korzystam z przepisów tam zamieszczanych, ale ten przyciągnął moją uwagę.
Gdy gotowałam tą zupę, wracała nocująca u mnie w domu Amerykanka, mieszkająca i zakochana w Hiszpanii. Wpada i mówi - tak, tak, to u Ciebie tak pachnie! Już po wyjściu z windy poczułam i zrobiłam się głodna!
Bo pachnie bardzo apetycznie i szybko znika z talerza.
Proporcje podaje wg przepisu oryginlanego, mnie wyszło ok 3-4 litrów zupy. Do niej dodałam zacierkę, chociaż każdy makaron by pasował.
Co potrzeba?
3-4 pory
2 cebule
4 łyżki masła
1l bulionu z koastki albo woda
1 bardzo gruby plaster szynki
250g łagodnego serka topionego (typu złoty ementaler)
ewentualnie 0,5 szklanki gęstej śmietany - nie dodałam, dla mnie było już wystarczająco "kremowe"
sól, pieprz
ok. 6 łyżek startego żółtego sera.
Jak przygotować?
W dużym garnku rozgrzewamy masło. Pory myjemy; białe i jasnozielone części kroimy na plastry i szklimy na mśle wraz z posiekana cebulą. Po upływie kilku minut zalewamy pory wrzącym bulionem albo wrzącą wodą, dodajemy sól i pieprz.Gotujemy pod przykryciem około 20 minut, następnie dorzucamy serek topiony i mieszamy aż do rozpuszczenia. Następnie możemy wlć śmietanę. Wsypujemy pokrojoą w kostkę syznkę i zdejmujemy z ognia.
Na talerzu posypujemy serem, ja dodałam tez pietruszkę i dla smaku i dla ożywienia koloru.
Subskrybuj:
Posty (Atom)