
Jakoś brak nastroju walentynkowego w tym roku, nie mamy coś ochoty na nabiał ani na mięso, więc poszłam w kierunku rybnym :)
Małe kanapeczki z łososiem w ziołach prowansalskich albo z tatarem z mintaja a'la łosoś przybrane czarnymi oliwkami i pietruszką zieloną.
I to wszystko.
Niby mało, ale jednak nam wystarczyło. A zniknęło w oka mgnieniu.