Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 grudnia 2009

małe pyszności na szybko


Wracam z pracy późno i mimo tego, że mam to szczęscie zjeść w ciągu dnia obiad, to zmęczona mam jeszcze ochotę na coś ciepłego. Takie tosty chodziły już za mną dawno. Przepisy znajdowałam w różnych książkach, w końcu postanowiłam je zjeść :)

Specjalnie, z premedytacją nie kupiłam chleba tostowego, tylko ziarnisty. Do tego plaster rokpolu (ale z powodzeniem może być i inny niebieski pleśniowy), plastry gruszki i pokruszone orzechy laskowe. Siuuu, do piekarnika i gotowe.

Mmmmmm

sobota, 24 października 2009



Fasolowa – ratunkowa
Dzień wypoczynku, odpoczynku i napawania się szczęściem bycia z dzieckiem. A pierwsze godziny poranka już pokazały, że nie będzie tak różowa. Na naszym dziesiątym piętrze, z mieszkaniem narożnym poczułam dziś sztorm i porywy powyżej 130km/h. Stare okna trzeszczały, a ja, momentami, nie żartuję – trzęsłam się za strachu, czy zaraz jakaś szyba nie pęknie. W związku z tym, postanowiłam nie wychodzić po zakupy, bo jeszcze mnie porwie… otwieram szafkę – ups, nie ma pieczywa… dobrze, że parę dni temu nadmiar wsadziłam do zamrażalnika – Bruno i ja poraczyliśmy się grzankami.
Ale na tym nie koniec…
Wczoraj pani alergolog zaleciła 10 dni bez jajka i potraw jajecznych, myślę sobie – Pojdę na łatwiznę i zrobię ryż z jabłkami. No tak, ale wczoraj zjedliśmy ostatnie jego deka…
Ziemniaczki w takim razie, które Bruno tak lubi. Ups, jest tylko jeden duży.
Za to wiele paczek makaronu… i fasola…
Oprócz jednej przygody z fasolką po bretońsku, nigdy nic z niej nie robiłam.
I tak powstała fasolowa ratunkowa z resztek 
Do garnka wrzuciłam fasolę, wlałam wodę, dorzuciłam kostkę rosołową i łychę prawdziwego tłuszczu z gęsi wiejskiej, dorzuciłam wielgachny, pokrojony byle jak, ząbek czosnku. Na patelni podsmażyłam kiełbasę i cebulkę. Gdy fasola była prawie miękka, wrzuciłam podsmażoną kiełbasę z cebulą, pokrojony w kostkę duuuży ziemniak, i dosmaczałam pieprzem i dużą ilością majeranku.

Wcale nie wyszło takie złe ;)